Prezydent Donald Trump zapowiedział wysłanie do Polski „dodatkowych”, jak się wyraził, pięciu tysięcy żołnierzy USA. Na pierwszy rzut oka zapowiada to istotne wzmocnienie wschodniej flanki NATO. Sprawa nie wygląda jednak na tak oczywistą.
Wspólne ćwiczenia żołnierzy polskich i z USA. Fot. gov.plNa terenie Polski znajduje się w tej chwili około 10 tysięcy amerykańskich żołnierzy. To jedna z większych obecności USA na wschodniej flance NATO, ale dotyczy w dużej mierze wojsk rotacyjnych, a nie klasycznej, stałej bazy z całościową infrastrukturą, jak ma to miejsce na przykład w Niemczech czy we Włoszech.
Kilka dni przed tym, jak swą decyzję ogłosił prezydent USA, w eter poszła informacja, iż Pentagon wstrzymał (lub anulował) planowaną rotację około 4 tysięcy żołnierzy do Polski. Tym samym pojawiły się głosy, iż postanowienie Donalda Trumpa nie musi oznaczać zwiększenia obecności USA w Polsce do liczby 15 tysięcy żołnierzy. Może chodzić o odwieszenie wstrzymanej rotacji lub jej częściowe zastąpienie, a nie wysłanie nad Wisłę dodatkowej brygady.
Koniec zamieszania
Spekulacji nie brak, a komentarze są niejednoznaczne. Jedni tonują nastroje, sugerując, iż stan wojsk USA w Polsce nie ulegnie zwiększeniu. Inni eksperci zdają się sugerować, iż słowo „dodatkowe”, którego użył Donald Trump, nie było przypadkowe.
Ray Wojcik, emerytowany pułkownik Armii USA, w tej chwili ekspert think tanku The Saratoga Foundation, powiedział w rozmowie z PAP, iż „tak jak rozumie” deklarację prezydenta USA, odwołanie rotacji w Polsce, które wywołało tyle zamieszania, „zostało anulowane”.
– W Europie zostają dwie amerykańskie brygady rotacyjne stacjonujące w Polsce, stała brygada typu Stryker (SBCT) w Vilseck w Niemczech, stała brygada spadochroniarzy we Włoszech i jeden stały zestaw sprzętu brygady pancernej, też stacjonujący w Polsce – wyjaśnił Wojcik.
Za duży skok?
Według dr Aleksandra Olecha, eksperta ds. bezpieczeństwa międzynarodowego, dyplomacji i polityki obronnej, nie jest pewne, czy deklaracja Donalda Trumpa oznacza nowy kontyngent ponad wcześniej planowaną rotację czterotysięcznej brygady, czy raczej polityczne potwierdzenie przywrócenia rozmieszczenia.
– Nie spodziewałbym się automatycznie tego pierwszego scenariusza. Wznowienie rotacji ponad 4 tysięcy żołnierzy i dodatkowe 5 tysięcy mogłoby oznaczać obecność choćby około 15 tysięcy amerykańskich wojskowych w Polsce, a to byłby bardzo duży skok, wymagający ogromnych nakładów infrastrukturalnych, logistycznych i finansowych – ocenił dla PAP ekspert i dodał.
To najlepszy moment
Jędrzej Graf, redaktor naczelny portalu Defence24.pl, nie wykluczył, iż deklaracja Trumpa może oznaczać rozmieszczenie w Polsce 2. Pułku Kawalerii, jednostki stacjonującej na stałe w Niemczech, którą – jak ogłosił 1 maja Pentagon – Amerykanie zamierzają stamtąd wycofać. Podkreślił jednak, iż biorąc pod uwagę możliwe trudności z budową stałej infrastruktury, czasowo mogą być kontynuowane rotacje.
W opinii rozmówcy PAP sytuacja sprzyja temu, by Polska otrzymała stałą obecność sił USA. – To najlepszy moment, by pracować nad porozumieniem w sprawie stałej obecności żołnierzy USA w Polsce – od prezydenta RP, przez MON i rząd, aż po parlament i poziom wojskowy. Druga taka okazja może się nie powtórzyć – ocenił Graf.
Według Grafa, wadą działań rotacyjnych, którą można podnosić w kontaktach z Amerykanami, jest nadmierne obciążenie struktur sił zbrojnych USA. Jak wyjaśnił, aby rotować jedną brygadę pancerną w Polsce czy w Europie, amerykańskie siły zbrojne muszą angażować dwie kolejne, które albo przygotowują się do następnej rotacji, albo odtwarzają gotowość.
Donald Trump stwierdził, iż decyzję o wysłaniu do Polski żołnierzy podjął „w oparciu” o relacje z Karolem Nawrockim. Fot. gov.plOkoło 20 tysięcy
W 2013 roku Stany Zjednoczone wycofały ze Starego Kontynentu swą ostatnią, stałą brygadę pancerną (ABCT). Jednak w 2014 roku, ze względu na rosnące obawy sojuszników z NATO dotyczące rosyjskiego zagrożenia, zdecydowano o rozpoczęciu rotacji ABCT i jednostek wsparcia dla Europy wschodniej. Rotowane jednostki były rozmieszczane ze swoich baz w USA co dziewięć miesięcy.
Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku amerykańskie dowództwo w Europie (USEUCOM) rozszerzyło rotację brygady pancernej o drugą brygadę ABCT, brygadę piechoty, brygadę zaopatrzenia i dowództwo dywizji. Łącznie w Europie pojawiło się według danych Pentagonu dodatkowych 20 tys. żołnierzy rotacyjnych.
Niespełna 400 na stałe
Według danych DMDC, jednostki gromadzącej i przetwarzającej dane o personelu wojskowym dla Departamentu Obrony USA, w Polsce stacjonuje około 10 tys. amerykańskich żołnierzy, ale tylko 382 z nich jest tam rozmieszczonych na stałe.
W ramach porozumienia Enhanced Defense Cooperation Agreement (EDCA) z USA, Polska jako państwo gospodarz finansuje wydatki na infrastrukturę, logistykę i pokrywa inne koszty związane z obecnością wojsk amerykańskich.
W Niemczech, jak wskazują dane DMDC, przebywa w tej chwili prawie 36.5 tys. amerykańskich żołnierzy. W Ramstein znajduje się największa amerykańska baza w Europie, funkcjonująca od 1952 roku.
Tomasz Ryzner












