Wielomski: Trzeba będzie zastosować wirtualne obozy koncentracyjne

instytutsprawobywatelskich.pl 1 godzina temu

Z prof. Adamem Wielomskim rozmawiamy o tym, iż według Harariego i Klausa Schwaba w najbliższej przyszłości czeka nas masowe bezrobocie o charakterze dziedzicznym. Sztuczna inteligencja przejmie stanowiska wymagające pracy umysłowej, jak również stanowiska wymagające pracy fizycznej.

(Wywiad ukazał się w książce Rafał Górski, Bezrobocie technologiczne. Fakty i mity. Rozmowy z ekspertami. Zachęcamy do pobrania z naszej strony całej publikacji i jej lektury).

Adam Wielomski

Rozwiń biogram

Prof. dr hab., wykładowca Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, redaktor naczelny czasopisma naukowego „Pro Fide Rege et Lege”, publicysta portalu konserwatyzm.pl i „Nowoczesnej Myśli Narodowej”. Członek Zarządu Fundacji Instytut Badawczy Pro Vita Bona. Z wykształcenia politolog, specjalizujący się w historii myśli politycznej, teorii państwa i polityki oraz historii teorii stosunków międzynarodowych. Z zamiłowania youtuber i publicysta ideowo-polityczny. Wiecznie podejrzliwy wobec narracji wielkich mediów i rządzącej klasy politycznej. Zakochany w tradycji, filozofii i winach świata romańskiego, szczególnie Francji. Autor książki „Yuval Noah Harari. Grabarz człowieczeństwa”.

Czytaj teksty autora »

Czym jest wirtualny obóz koncentracyjny?

Wszyscy wiemy, czym były obozy koncentracyjne. To były miejsca, gdzie przetrzymywano ludzi bez wyroku sądowego, aby nie przeszkadzali władzy. Pierwszy obóz koncentracyjny założyli Anglicy w czasie drugiej wojny burskiej na początku XX w. Obóz powstał po to, aby miejscowa ludność nie była w stanie dostarczać zaopatrzenia walczącym w partyzancki sposób Burom. Potem obozy koncentracyjne powstawały w państwach totalitarnych, takich jak Związek Radziecki czy Trzecia Rzesza. Obóz koncentracyjny kojarzy nam się z nadmierną koncentracją ludzi w jednym miejscu, pasiakami, wieżyczkami strażniczymi, karabinami, drutem kolczastym. Znamy takie obozy z relacji więźniów z czasów II wojny światowej, czy z relacji opisanych w „Archipelagu Gułag” Sołżenicyna.

Yuval Harari pierwszy napisał o wirtualnych obozach koncentracyjnych jako o pewnej możliwej przyszłości świata.

Więźniowie wirtualnych obozów koncentracyjnych nie byliby skuci czy ograniczeni zaporami z drutu kolczastego, ale byliby całkowicie pod kontrolą najnowocześniejszych technologii.

Mieliby w głowach wszczepione chipy, które kontrolowałyby wszystko, co robią: z kim się kontaktują, co jedzą, co czytają, co oglądają w telefonie. Zarządcy tego wirtualnego obozu koncentracyjnego posiadaliby absolutnie pełną kontrolę nad ludźmi, bez kosztów związanych z samą budową obozu. W tych obozach ludzie byliby teoretycznie wolni, a choćby mogliby demokratycznie wybierać sobie władzę swojego obozu, ale byliby poddawani całkowitej inwigilacji technologicznej. Nie byłoby już wolnej myśli, wolnego działania. Każdy, kto występowałby przeciwko panującej ideologii, zasadom i sposobowi myślenia, byłby natychmiast karany, na przykład poprzez ograniczenie czy zablokowanie dostępu do swojego konta bankowego. W świecie, w którym nie byłoby wcale gotówki, taka osoba zostałaby pozbawiona środków do życia.

Tygodnik Spraw Obywatelskich

Od 2020 roku odkrywamy niewygodne prawdy i nagłaśniamy historie, które mają moc zmieniać Polskę.

Przekaż darowiznę i stań się naszym współwydawcą

Czy ta wizja jest realna?

Kiedyś byłaby to utopia, ponieważ nie było środków technologicznych, które by taką kontrolę umożliwiały. Jako historyk myśli politycznej mogę powiedzieć, iż monarchowie absolutni w XVIII w. marzyli o państwach totalitarnych, ale nie byli w stanie zrealizować swoich marzeń, ponieważ nie mieli do dyspozycji nowoczesnych metod zbierania i katalogowania informacji. Kiedy w XX w. pojawiły się techniki zbierania informacji, pojawiły się archiwa i teczki, to okazało się, iż można kontrolować społeczeństwo.

W XXI w. zamarzono jeszcze o tym, żeby kontrolować ludzkie myśli. Niestety obawiam się, iż zaawansowana technologia będzie w stanie to uczynić.

Wszyscy już dawno zauważyliśmy, iż jeżeli klikniemy coś w Internecie, to potem pokazują się nam podobne treści. W tej chwili technologia może choćby kontrolować, na jakich treściach zatrzymuje się ludzkie oko, ale postanowiono pójść dalej i dostać się do ludzkich umysłów. Powstał więc pomysł wszczepiania ludziom chipów. Oczywiście początkowo ludzie będą nieufni wobec takiego rozwiązania, więc trzeba ich jakoś do tego zachęcić. Elon Musk zachwala, iż taki chip może zapewnić nam niezwykłą wirtualną rozrywkę, czyli na przykład: jedziemy tramwajem, mamy 40 minut wolnego czasu i możemy przenieść się do jakiejś wirtualnej gry, nie wyciągając choćby żadnego urządzenia. Klaus Schwab, założyciel i były prezes Światowego Forum Ekonomicznego, jest sporo starszy od Muska, w związku z tym daje priorytet czemuś innemu. Opowiada, iż chipy mają chronić nasze zdrowie: nadzorować nadciśnienie tętnicze czy cukrzycę albo ostrzegać nas, kiedy w organizmie dzieje się coś podejrzanego, na przykład, iż zbliża się zawał.

Początkowo chipowanie będzie dobrowolne, więc niebezpieczeństwo będzie dotyczyło jedynie tych, którzy w swojej głupocie się na nie zgodzą. Ale jestem przekonany, iż jeżeli ta machina ruszy, to jutro się nam powie, iż dla naszego dobra wszyscy będziemy obowiązkowo chipowani i takie chipy będą już wszczepiane noworodkom w szpitalach.

Harari w książce „Homo Deus. Krótka historia jutra” pisze: „W XXI wieku możemy być świadkami powstania potężnej nowej klasy nierobotniczej, ludzi pozbawionych jakiejkolwiek wartości ekonomicznej, a choćby artystycznej, którzy niczego nie wnoszą do dobrobytu, władzy i chwały społeczeństwa. Ta bezużyteczna klasa będzie nie tylko bezrobotna, będzie wręcz niezatrudnialna. Nadchodzący rozkwit technologii prawdopodobnie umożliwi karmienie i utrzymywanie tych bezużytecznych mas choćby bez żadnego wkładu z ich strony. Ale czym je zająć, czym zadowolić?”.

Co jeszcze mówi Harari o bezrobociu technologicznym?

Według Harariego i Klausa Schwaba w najbliższej przyszłości czeka nas masowe bezrobocie o charakterze dziedzicznym.

Sztuczna inteligencja przejmie stanowiska wymagające pracy umysłowej, jak również stanowiska wymagające pracy fizycznej. Maszyny kierowane przez sztuczną inteligencję będą w stanie wykonać kilkadziesiąt czynności fizycznych, które w tej chwili wykonują robotnicy fizyczni. To spowoduje, iż większość ludzi będzie trwale bezrobotna i będzie to bezrobocie dziedziczne, czyli takie, gdzie przez trzy, cztery czy pięć pokoleń nikt nie będzie pracował.

Zostanie jedynie praca dla osób, które będą obsługiwały sztuczną inteligencję i kierowane przez nią maszyny.

Harari uważa, iż nie będzie po prostu pracy dla pozostałych osób, i wylicza w swojej książce setki zawodów, które znikną. Nikt nie będzie miał pomysłu, czym tych ludzi zająć, więc zdecydowana większość z nich, być może nasze dzieci czy wnuki, będzie trwale i dziedzicznie bezrobotna. Ci ludzie będą odczuwali coś, co naukowo nazywa się: psychospołeczne skutki bezrobocia. To znaczy będą sfrustrowani, będą żyli w różnych kryzysach psychicznych, będą się po prostu czuli ludźmi zbędnymi i w związku z tym będą się radykalizować. Harari i Schwab doskonale zdają sobie sprawę z tego, iż z powodu frustracji będą mnożyły się wszelkiego rodzaju radykalizmy ideologiczne i religijne.

Przyszłość pracy i świata pracowników w proroctwach Yuvala Noaha Harariego Adam Wielomski

Bezrobocie technologiczne będzie wylęgarnią radykałów przeciwko status quo. Aby kontrolować tych wszystkich ludzi, którzy będą szaleli po świecie z nudy i rozpaczy, trzeba będzie zastosować wirtualne obozy koncentracyjne.

Tych ludzi trzeba będzie ogłupić, a następnie kontrolować i dyscyplinować za niepoprawne słowa, czyny czy myśli.

„»soma« (…) czyni ludzi szczęśliwymi, nie obniżając ich wydajności i sprawności. Rządzącej całym globem Republice Świata nie grożą wojny, rewolucje, strajki i demonstracje, ponieważ wszyscy ludzie w każdej sytuacji są w najwyższym stopniu zadowoleni ze swoich warunków życia” – to kolejny cytat z Harariego, tym razem z książki „Sapiens. Od zwierząt do bogów”. Proszę o komentarz.

Pojęcie „somy” pojawiło się po raz pierwszy u Huxleya w „Nowym wspaniałym świecie” i była to substancja chemiczna, która miała powodować, iż wszyscy ludzie będą radośni i bezkonfliktowi. Harari używa pojęcia „soma”, ale nie precyzuje, co ma na myśli. Somą mogą być uzależniające gry, środki antydepresyjne albo narkotyki – wszystko, co ludzi ogłupi i spowoduje, iż nie będą czuli swojego nieszczęścia. A dla tych, którzy nie będą chcieli przyjmować somy i będą się buntować, przewidziany będzie wirtualny obóz koncentracyjny.

Harari: 21 lekcji na XXI wiek

Yuval Noah Harari: Sapiens. Od zwierząt do bogów

Co Yuval Harari ma na myśli, gdy pisze: „Nie musimy czekać na ponowne przyjście Chrystusa, by przezwyciężyć śmierć”?

Harari jest tak zwanym transhumanistą, czyli wierzy w to, iż już niedługo nauka umożliwi człowiekowi doskonalenie ciała dzięki technologii. Transhumaniści są zwolennikami inżynierii genetycznej

– chcieliby, żeby ludzki zarodek poddawany był manipulacjom mającym na celu zwiększenie długości życia i zablokowanie możliwości wystąpienia różnych chorób. Transhumaniści chcieliby też udoskonalać własne organy, na przykład wszczepić sobie do mózgu chip, który wzmagałby fale mózgowe i zwiększał ich inteligencję. Są oni też zwolennikami wszczepiania sobie sztucznych organów, jeżeli byłyby one doskonalsze od naturalnych. Ich ideałem jest maksymalne wydłużenie ludzkiego życia.

Harari uważa, iż przedłużanie ludzkiego życia jest możliwe tak długo, póki funkcjonuje nasz mózg. Mózg jest jedynym organem, którego nie da się wymienić, bo tam przechowywane są nasze myśli i wspomnienia. Gdybyśmy otrzymali mózg innej osoby, to po prostu ta osoba żyłaby w naszym ciele, ale to już nie bylibyśmy my. Dlatego też Harari fantazjuje o jakiejś możliwości transferu ludzkiej świadomości i pamięci do postaci cyfrowej, po to, żeby przechować te myśli i wspomnienia.

Harari nie mówi o nieśmiertelności, tylko o aśmiertelności.

To znaczy, iż ludzie będą żyli długo i umierali wyłącznie z powodu zużycia się i obumarcia mózgu albo z powodu wypadków mechanicznych.

Obecnie biolodzy i lekarze szacują, iż ludzkie ciało jest zdolne do życia maksymalnie do 120 lat, natomiast Harari marzy o tym, żebyśmy żyli 300, może choćby 600 lat.

Harari jest świadomy, iż udoskonalanie ciała dzięki technologii będzie na początku nieprawdopodobnie drogie. Dlatego tę aśmiertelność będą uzyskiwały jedynie osoby, które będzie na to stać. Następnie te bogate osoby, dzięki długiemu życiu, będą gromadziły jeszcze większe majątki, ale również wiedzę i doświadczenie. W konsekwencji osoby aśmiertelne będą sprawowały władzę ekonomiczną, polityczną i medialną nad pozostałymi ludźmi.

Ci udoskonaleni aśmiertelni będą stanowili swojego rodzaju elitę przywódczą świata przyszłości.

Harari prorokuje, iż kiedy już operacje udoskonalania się stanieją, to zostaną prawnie ograniczone, żeby ta kasta przywódcza nie utraciła władzy, nie musiała się nią dzielić. W związku z tym z gatunku ludzkiego wyodrębnią się dwa podgatunki: człowiek tradycyjny, taki jak my wszyscy, oraz drugi typ ludzki, czyli ci aśmiertelni.

Dzieci GMO i chimery ludzko-zwierzęce. Czego jeszcze możemy się spodziewać? Jean-François Bouvet, Sonia Priwieziencew

Adrian D. Wesołowski w książce „Nadchodzi rewolucja! Krytyka popnaukowych prób przewidywania przyszłości” pisze: „Autorzy w rodzaju Stevena Pinkera czy Yuvala Noaha Harariego osiągają zawrotny sukces: ich książki sprzedawane są w milionach egzemplarzy, tłumaczone na dziesiątki języków, a liczba ich cytowań liczona jest w tysiącach. Tymczasem wśród krytyków mówi się o zestawie cech – literackości i retoryce, opieraniu wniosków na wrażeniach, pogardzie wobec szczegółu, dystansie wobec metod nauk społecznych, braku jakiegokolwiek namysłu metodologicznego, promowaniu raczej niż proponowaniu przedstawianej idei oraz niewzruszonej wierze we własne wnioski – które znamionować mają trend obecny wśród naukowców, pisarzy i publicystów próbujących prognozować przyszłość w podobny sposób. (…) Często stają oni po jednej stronie w publicznych debatach i wzajemnie polecają swoje prace, tworząc rodzaj publicystycznego frontu skupionego wokół jednego prądu myślowego”.

Co to znaczy, iż Harari jest przedstawicielem popnauki?

Popnauka to jest taka pseudonauka, pseudomądrość przeznaczona dla mas. Popnaukowcy wzajemnie się cytują, są zapraszani do wielkich mediów, gdzie traktowani są jako autorytety od wszystkiego.

Harari jest człowiekiem wykształconym, ale jego specjalnością naukową były publikacje dotyczące akcji militarnych w późnym średniowieczu i renesansie. Uzyskał w tej dziedzinie stopień doktora w Wielkiej Brytanii. A teraz nagle stał się specjalistą od przyszłości człowieka i wypowiada się na temat neurobiologii, medycyny, chemii, fizyki, informatyki, sztucznej inteligencji itd. Jest bardzo modny, ponieważ wielkie media ciągle go popularyzują. Popnaukowiec to jest taki ekspert-celebryta. jeżeli w polskich mediach ktoś się wypowiada, a nie ma żadnego dorobku naukowego, to przedstawia się go jako eksperta.

11 maja 2022 roku z Hararim spotkał się premier Morawiecki podczas konferencji Impact’22 w Poznaniu. Dlaczego politycy oraz właściciele i menedżerowie międzynarodowych korporacji fascynują się Hararim? Kto korzysta, a kto traci na tym, iż Harari stał się największym autorytetem „od wszystkiego”?

Większość polityków chce sobie robić zdjęcia z Hararim i Mateusz Morawiecki nie był w tym wypadku wyjątkiem. Ponadto pokazał w ten sposób liberalno-postępowo-biznesowym kręgom, popieranym w Polsce przez tak zwanych „młodych, dobrze wykształconych z wielkich miast”, iż jest nowoczesny, bo spotkał się z wielkim guru, jakim jest Harari.

Są ludzie, dla których Harari jest guru, a są to na przykład menedżerowie międzynarodowych korporacji. Harari głosi, iż świat przyszłości to jest właśnie świat wirtualny, w którym wszystko będzie się działo online.

W ten sposób wykreował się na ideologa wielkich korporacji z Doliny Krzemowej, czyli tych, które zarabiają na technologii. Harari był wielokrotnie zapraszany na Światowe Forum Ekonomiczne, gdzie big-techy mają olbrzymie wpływy. Ostatnio jednak nastąpiło pewne pęknięcie.

Harari bardzo podpadł środowisku big-techów, ponieważ w swojej najnowszej książce „Nexus” wyraził zaniepokojenie przede wszystkim sztuczną inteligencją, która wymyka się spod wszelkiej kontroli.

Zauważył, iż sztuczna inteligencja zaczyna sama kreować rzeczywistość społeczną, tworząc własną narrację internetową. A ponieważ Internet ma być przyszłością świata i wszyscy mamy być do niego podłączeni, to sztuczna inteligencja, formalnie należąca do tych wielkich korporacji, zaczyna kontrolować nasz świat. Harari odważył się powiedzieć, iż wygląda to groźnie i wysunął postulat, aby wprowadzić jakieś globalne ustawodawstwo ograniczające sztuczną inteligencję. Tu napotkał na opór big-techów, które powiedziały: no nie, panie Harari, nie zgadzamy się, żadnej kontroli rządu nad nami. I tak oto Harari nie został zaproszony do Davos na ostatni szczyt Światowego Forum Ekonomicznego. Oficjalnie nie zaproszono go ze względu na jego radykalną krytykę wszystkich religii objawionych. To jednak z pewnością nie jest prawdziwy powód, więc musiał pojawić się jakiś konflikt pomiędzy Hararim jako ideologiem a Światowym Forum Ekonomicznym i big-techami. Zdecydowanie jest jakaś kłótnia w rodzinie. Widzimy jej przejawy, ale nie wiemy, czy chodzi o sprawy ideowe, czy na przykład kwestie finansowe. Tego nikt nam nie powie.

Jak powinniśmy stawiać opór pop-ekspertom, którzy tak jak Harari meblują nam głowy?

My, jako obywatele, jesteśmy niestety przedmiotem bombardowania informacyjnego ze strony tych wszystkich pseudoekspertów.

Przede wszystkim musimy odwoływać się do naszego zdrowego rozsądku i naszej wiedzy, nie przyjmować bezkrytycznie wszystkich ich wypowiedzi. Nie mamy możliwości, żeby wejść z nimi w polemikę, możemy próbować rozmawiać w Internecie, o ile nie ocenzurują nas algorytmy różnych platform. Jeszcze wolno nam pisać i rozprowadzać książki pokazujące inny niż mainstreamowy punkt widzenia.

W moim przekonaniu Harari i inni popnaukowcy mogą szczególnie zaszkodzić młodzieży.

Pokolenie ludzi dojrzałych wychowywało się jeszcze w normalnym świecie. Komuna była szara i włochata, ale paradoksalnie świat był wtedy normalniejszy, spokojniejszy, a wszystkie pojęcia miały jakieś znaczenie. Dzisiejsza młodzież jest od rana do wieczora bombardowana sieczką informacyjną obrazkowo-tiktokową.

Psychologowie społeczni twierdzą, iż o ile jakaś informacja będzie wystarczająco długo i natrętnie powtarzana, to 85% ludzi po pewnym czasie również zacznie ją powtarzać, i to powtarzać bezrefleksyjnie, bezkrytycznie. Problem polega na tym, iż wielkie media promujące Harariego zwracają się właśnie do tych 85% ludzi. Moja i pana działalność publicystyczna jest skierowana do 15% społeczeństwa, które chce dowiedzieć się czegoś więcej, a nie tylko ślizgać się po powierzchni różnych zjawisk. Podam przykład z mojego doświadczenia. Harari jest zawziętym wrogiem chrześcijaństwa, katolicyzmu, każdej religii objawionej, a adekwatnie choćby samej idei Boga. W związku z tym, kiedy zacząłem pisać książkę o Hararim, byłem przekonany, iż znajdzie się ona w każdej katolickiej księgarni. Tymczasem katolickie księgarnie w ogóle nie zamawiają takich książek. Nie widzę niestety w środowisku polskiego Kościoła zainteresowania jakąś szerszą dyskusją światopoglądową. Zatem i pan, i ja jesteśmy skazani na swojego rodzaju działalność partyzancką.

Jakiego pytania nikt panu jeszcze nie zadał w tematach, o których rozmawiamy, i jaka jest na nie odpowiedź?

Jest takie pytanie, które wszyscy mają na końcu języka, ale nikt go nie zadaje. To pytanie brzmi:

czy fakt, iż Harari jest narodowości żydowskiej i jest obywatelem państwa Izrael, ma jakiś wpływ na głoszone przez niego koncepcje?

I od razu zaskoczę odpowiedzią wszystkich antysemitów: Harari jest absolutnym kosmopolitą, w żadnym wypadku nie uważa się za Żyda w znaczeniu etnicznym. Jego rodzina pochodzi zresztą z Polski. Była to rodzina syjonistyczna, która w latach 30. XX w. wyemigrowała do Palestyny. Syjonizm jest ideologią bardzo głęboko nacjonalistyczną, ceni typowo męskie cnoty i rozwiązania militarne, ponieważ syjoniści są w ciągłej gotowości do konfrontacji z Palestyńczykami, ze światem arabskim. Harari zupełnie nie pasuje do tej ideologii, chociażby dlatego, iż jest homoseksualistą. Ma do ideologii syjonistycznej bardzo głęboką odrazę. Nie jest również Żydem w znaczeniu religijnym, bo, jak mówiliśmy, nie uznaje żadnych religii objawionych. Można go określić jako wojującego ateistę z pewnymi skłonnościami do buddyzmu, który jest absolutnym, ale to absolutnym kosmopolitą. W jego twórczości nie ma śladu sympatii do wyznania swoich rodziców czy też do narodu żydowskiego. Można by doszukiwać się analogii między narodem wybranym a aśmiertelnymi bogaczami, ale to byłaby chyba przesada. W moim przekonaniu pochodzenie nie wpływa na poglądy Harariego i Żydzi ortodoksyjni czy syjoniści absolutnie nie akceptują jego przekonań.

Idź do oryginalnego materiału