W okolicy Zalewu Zemborzyckiego, na południe od Lublina, wojsko drugi dzień prowadzi poszukiwania niezidentyfikowanego obiektu, który mógł naruszyć polską przestrzeń powietrzną w nocy z soboty na niedzielę. W działaniach bierze udział 30 wojskowych i kilkudziesięciu policjantów oraz żandarmeria wojskowa. Wspomaga ich niezbędny sprzęt m.in. bezzałogowce i śmigłowiec. Wojskowi sprawdzają między innymi, czy obcy dron mógł przedostać się od strony trójstyku granic Polski, Białorusi i Ukrainy. Zgadzałoby się to z nagraniami wrzuconymi do internetu z przydomowych monitoringów, gdzie słychać niski dźwięk zarejestrowany w powiecie włodawskim, a później w Lublinie. To nie jedyne scenariusze, które sprawdzają służby.
O szczegółach nasza reporterka, Karolina Ryniak.
To drugi dzień poszukiwań. Dziś wojsko prowadziło swoje działania w okolicy Krężnicy Jarej. Brali w nich udział terytorialsi, żandarmeria wojskowa i policja. O szczegółach mówi podpułkownik Jacek Goryszewski z Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych. – Na miejscu działa Naziemny Zespół Poszukiwawczo-Ratowniczy Wojsk Obrony Terytorialnej. Około 30 żołnierzy na miejscu, którzy realizują poszukiwania w terenie, ale też służby wykorzystują na miejscu bezzałogowe statki powietrzne, właśnie drony do przeczesywania z góry. Operuje również śmigłowiec wojskowy, który wsparł już działania też i z powietrza.
Pierwsze sygnały o głośnym obiekcie latającym zaczęły napływać do policji w nocy z soboty na niedzielę. Dotyczyły one głównie południowych dzielnic Lublina, w tym okolicy Zalewu Zemborzyckiego, Krężnicy Jarej oraz ulicy Krężnickiej.
– O godzinie drugiej w nocy mieliśmy kilka zgłoszeń – relacjonowała rzecznik komendanta wojewódzkiego Policji w Lublinie nadkomisarz Anna Kamola. – Z tych zgłoszeń wynikało, iż kilkoro mieszkańców Lublina właśnie w porze nocnej usłyszało taki odgłos przelatującego, bardzo głośnego niezidentyfikowanego obiektu. Mieszkańcy sądzili, iż mógł to przelatywać dron. Te wszystkie informacje są weryfikowane, policjanci przeszukują te tereny. Są to nie tylko pola uprawne, ale też łąki, nieużytki rolne. Policjanci przeczesali również teren torów kolejowych, które znajdują się nieopodal tych zabudowań.

Mieszkańcy Lublina, których udało nam się spotkać w okolicach Zalewu Zemborzyckiego, opowiadali o tym, co słyszeli, a także co zarejestrowały kamery ich przydomowego monitoringu.
– Widać, jak ktoś przelatuje. o ile to jest to, to było to o godzinie 3.04. Dokładnie było słychać, iż to przelatuje – mówią mieszkańcy. – Najpierw się zaczyna, później leci tak jakby koło nas, koło domu i dalej. Ja miałam wrażenie, iż on z tamtej strony bardziej leciał. Mieszkam przy Kukułczej i w tamtą stronę bardziej poleciał. Tam w stronę Starego Lasu. Prawdopodobnie to był dron, bo to był taki niski dźwięk. Tu lata dużo samolotów, odróżniam odgłos, jak leci samolot. A to, to nie wiem, bo to był taki niski dźwięk.
W mediach społecznościowych opublikowano nagrania nie tylko z Lublina, ale także z powiatu włodawskiego. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Siły Zbrojnych wydało też komunikat informujący o podejrzeniu naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez nieznany obiekt. Jedną z tez jest informacja o tym, iż dron mógł przedostać się od strony trójstyku granic Polski, Białorusi i Ukrainy – przyznał podpułkownik Goryszewski. – Możemy domniemywać, iż o ile doszło do naruszenia, to właśnie z tego rejonu trójstyku, bo tylko tam były obserwowane radiolokacyjnie jakiekolwiek ruchy. Rejestrowano rzeczywiście ruchy bezzałogowych statków powietrznych, natomiast cały czas sprawdzamy, czy nie jest to jakiekolwiek przekłamanie, z uwagi na to, iż pogoda była bardzo specyficzna tej nocy, również nie mieliśmy informacji ze strony ukraińskiej o jakiejś większej aktywności przy granicy. Stąd też nasza czujność tutaj skierowana została, żeby sprawdzić ten teren w miejscu zaniku tego sygnału i potwierdzić, czy była to jakaś anomalia pogodowa, czy może dron przemytniczy, czy może inna prowokacja, jakiś dron wabik. Sprawdzamy, co mogło to być. Nie mamy informacji o jakimkolwiek upadku czy wybuchu – zaznaczył podpułkownik Goryszewski.

Służby niezmiennie apelują do wszystkich o ostrożność w razie napotkania np. jakichkolwiek szczątków nieznanego obiektu, ponieważ mógłby być uzbrojony bądź skażony – mówi rzecznik prasowy wojewody lubelskiego Marcin Bubicz. – o ile zdarzyłoby się, iż natrafią na jakieś niepokojące części, odłamki, szczątki obiektu, które mogłyby przypominać bezzałogowy obiekt powietrzny lub inny niezidentyfikowany obiekt, prośba, aby do tego obiektu nie podchodzić, nie dotykać go, nie przenosić samodzielnie, tylko od razu niezwłocznie zatelefonować pod numer alarmowy. Nasze służby podejmą odpowiednie kroki.
Wojsko bada też doniesienia o możliwym wlocie drona z Polski w litewską przestrzeń powietrzną – poinformował wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Jak przekazało wcześniej Ministerstwo Obrony Narodowej, polskie systemy radarowe nie potwierdziły przelotu obiektu z Polski na Litwę. Władze litewskie informowały natomiast, iż dron prawdopodobnie nadleciał od strony naszego kraju.
– Oczekuję od wojskowych wyjaśnienia tej sprawy – powiedział szef MON. – Oczywiście dowódca operacyjny składa mi na bieżąco meldunki, jest teraz prowadzona cała operacja związana z wyjaśnieniem tej sprawy. Są różne koncepcje, również koncepcja drona przemytniczego, które się czasem zdarzają i takie sytuacje też miały miejsce, ale każdą taką sytuację trzeba wyjaśnić, dlatego możliwie jak najszybciej już wczoraj w godzinach porannych, kiedy uzyskaliśmy tę informację, rozpoczęła się procedura wyjaśniania incydentu.

Według najnowszych informacji dron, który wleciał na Litwę, był ukraiński. Ukraina przeprosiła Litwę za wszelkie zakłócenia, zagrożenie i niepokój, jakie mogło wywołać to zdarzenie. Zobowiązała się też do przekazania litewskim partnerom wszystkich istotnych informacji, aby ustalić pełne okoliczności incydentu.
Jeśli chodzi o poszukiwania w Lublinie, te nie przyniosły rezultatu. Jeszcze nie wiadomo, czy działania zostaną wznowione jutro.
Przypomnijmy, iż główne hipotezy, które bierze pod uwagę wojsko po doniesieniach o możliwym naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej to białoruska prowokacja, błąd systemów radiolokacyjnych czy dron przemytniczy.
RyK / opr. WM
Fot. 2 Lubelska Brygada Obrony Terytorialnej











