Wojskowa tarcza nad Lublinem i regionem? MON tłumaczy obecność żołnierzy na lotnisku w Świdniku

spottedlublin.pl 1 godzina temu
Zdjęcie: Zestaw ogniowy Patriot PAC 3 należący do 37. Dywizjonu Rakietowego Obrony Powietrznej


Mieszkańcy Świdnika i Lublina od kilku tygodni z niepokojem obserwują wzmożoną aktywność żołnierzy na terenie Portu Lotniczego Lublin. Po naszej interwencji i przesłaniu pytań, Ministerstwo Obrony Narodowej zabrało głos w sprawie niespodziewanego powrotu wojska na cywilne lotnisko.

Z uzyskanych odpowiedzi oraz wypowiedzi wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza wynika, iż obecność jednostek wpisuje się w budowę wielowarstwowej tarczy przeciwlotniczej oraz ochronę wschodniej flanki kraju.

Niespodziewany powrót i kontrowersyjne tabliczki

Obecność mundurowych na lubelskim lotnisku wywołała spore poruszenie, ponieważ pod koniec ubiegłego roku wojsko opuściło obiekt w Świdniku. Wówczas żołnierze stacjonowali tam tymczasowo z powodu remontu pasa startowego w Rzeszowie-Jasionce, po czym wrócili do swojej macierzystej bazy. Gdy w ostatnich tygodniach na płycie portu ponownie pojawiły się wojskowe posterunki i sprzęt, władze cywilnego lotniska nie udzielały wyjaśnień, odsyłając bezpośrednio do armii.

Dodatkowe emocje wśród pasjonatów lotnictwa wzbudziły nowe tabliczki zakazujące fotografowania samolotów i obiektów, które zawieszono na ogrodzeniu bez oznakowania terenu jako strefy wojskowej.

Wojsko niespodziewanie wróciło na lubelskie lotnisko. Mieszkańcy pytają, co tam się dzieje

MON odpowiada naszej redakcji: Trwa ochrona polskiego nieba

W odpowiedzi przesłanej portalowi spottedlublin.pl resort obrony zaznacza, iż operacje wojskowe w regionie są bezpośrednią konsekwencją trwającej za naszą granicą wojny oraz konieczności stałego monitorowania przestrzeni powietrznej w trakcie zmasowanych ataków rakietowych na Ukrainę.

– Siły Zbrojne RP posiadają różne rodzaje umiejętności zapewnienia osłony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej wyznaczonych obiektów, w tym aglomeracji miejskich. Budujemy zintegrowany, wielowarstwowy system obrony powietrznej. Tworzą go m.in. program Wisła, Narew, Pilica/Pilica+ oraz nowy program przeciwdronowy – przekazało naszej redakcji Ministerstwo Obrony Narodowej.

Resort podkreśla, iż na ten cel przeznaczono ponad 200 mld zł, a rozmieszczenie jednostek odpowiada bieżącej ocenie ryzyka.

– Ochrona infrastruktury krytycznej wpisuje się w zasady i polskiego i sojuszniczego bezpieczeństwa. Ochrona takiej przestrzeni, jak rafineria w Płocku, ochrona całej aglomeracji, ochrona ludności, ochrona infrastruktury krytycznej, ochrona wojsk własnych – to wszystko ma swoją kaskadę działań. Podobne systemy są rozmieszczone pod Lublinem, gdzie też 37. Dywizjon Rakietowy Obrony Powietrznej pełni swoją służbę – wyjaśnia MON.

Kosiniak-Kamysz: Bronimy nieba tym, czym dysponujemy

Kwestię dyslokacji sił zbrojnych w strategicznych punktach kraju skomentował także wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz podczas wystąpienia w rejonie odpowiedzialności 3. Warszawskiej Brygady Rakietowej Obrony Powietrznej.

Szef resortu wskazał, iż doświadczenia z frontu ukraińskiego wymuszają natychmiastowe rozmieszczanie dostępnych baterii przeciwlotniczych i przeciwrakietowych:

  • systemy w gotowości: bieżące wykorzystanie dostarczonych już zestawów Patriot, Pilica oraz Narew,
  • obszary strategiczne: obrona aglomeracji Lublina, Warszawy, Płocka oraz Rzeszowa,
  • wsparcie sojusznicze NATO: m.in. holenderskie baterie Patriot osłaniające lotnisko w Jasionce oraz misje Eastern Sentry i Baltic Sentry.

Zobacz również

Wojskowa tarcza nad Lublinem i regionem? MON tłumaczy obecność żołnierzy na lotnisku w Świdniku

20-metrowa flaga i podświetlony Plac Litewski. Lublin włącza się w obchody Dnia Niepodległości Ukrainy

Nad Zalew Zemborzycki po nowym asfalcie i przy latarniach. Miasto szykuje projekt przebudowy 11,5 km ścieżki

Wielka obniżka na stacji paliw w Lublinie. Pb95 za 6,18 zł bez żadnych aplikacji i limitów

– To nie są, jak by się wydawało, tylko drony. To bardzo często są właśnie rakiety balistyczne czy manewrujące. Wtedy na reakcję są nie minuty, ale sekundy – podkreślił szef MON.

Ministerstwo zaznacza jednocześnie, iż dokładne plany operacyjne, stopień gotowości oraz szczegółowe lokalizacje stanowisk ogniowych mają charakter ściśle tajny i nie podlegają publicznej komunikacji.

Idź do oryginalnego materiału