Później zrozumiałem, iż ta oranżada była adekwatnie zapowiedzią znacznie większej historii. Napoje „Jerry” stały się w pewnym momencie towarem bardzo poszukiwanym i, przynajmniej w moim pokoleniu, doskonale znanym. Bywałem na ulicy Wojska Polskiego, gdzie powstawały. O winach i importowanym piwie też sporo słyszałem, choć z tego rodzaju doświadczeniami musiałem jeszcze trochę poczekać. Ale pamiętam, iż pierwszy, ukradkiem wypity napój „tego” typu również był od Jurka.
Później nasze drogi zeszły się już w zupełnie innym miejscu. Jako naczelny „Pułtuskiej Gazety Powiatowej” wspierałem Nadnarwiankę Pułtusk, którą Jurek z powodzeniem kierował na początku XXI wieku. Były mecze, długie rozmowy na stadionie, spotkania przy stoisku Oligocen podczas Dni Patrona, dyskusje w Domu Rzemiosła.
Były też okazje mniej oficjalne. Kiedyś dostałem od Jurka ciemnozielony polar z logo pewnej polskie








