We wrześniowe popołudnie zgromadziliśmy się na rynku w Kcyni, by wspólnie przejść trasę znaczoną wydarzeniami sprzed 87 lat. Celem spaceru odbywającego się dokładnie w dniu, w którym rozpoczęła się II wojna światowa, było uczczenie pamięci ofiar i rozmowa o tym, jak przebiegały pierwsze dni wojny. Choć niektórym zdaje się, iż od tamtych tragicznych wydarzeń minęło tyle lat, iż upływający czas unieważnia wspomnienia i zdejmuje z nich grozę to my uważamy inaczej. Chcemy pamiętać, przez szacunek dla ofiar, dla poświęcenia tych, którzy przeciwstawili się – w różnej formie – okupantom, zarówno z Zachodu, jak i ze Wschodu.
Wojna nie pozostawia nikogo obojętnym, każe zająć stanowisko – wobec cierpienia, wobec niegodziwości, wobec łamania prawa, także prawa międzynarodowego, dotyczącego traktowania jeńców wojennych i ludności cywilnej w trakcie konfliktów zbrojnych. Uczestnicy spaceru dzielili się opowieściami, które przetrwały w rodzinach. Pan Henryk Wesół opowiadał o wydarzeniach z pobliskiego Elizewa, panie z Kcyni mówiły o tym, co ich bliscy zapamiętali z tych wrześniowych dni ucieczki. Odchodzą ostatni świadkowie. Dlatego taki nacisk kładziemy na pamięć, na powtarzanie sobie tych opowieści. By nie zapomnieć, czym wojna jest.
Trasa naszego szczególnego spaceru przebiegała przez miejsca znaczone ofiarą Kcynian – pod ścianą kościoła poklasztornego, gdzie w dniu 15. września 1939 roku zginął Józef Kruczek, po kamienicę rodziny Kozłowskich, gdzie przetrzymywano aresztowanych i gdzie najprawdopodobniej został zastrzelony burmistrz Kcyni Stefan Drożdżyński. Minutą ciszy pod tablicami katyńskimi oddaliśmy hołd tym, którzy stracili życie w wyniku wojny.
Rozmawialiśmy o tym, kiedy Niemcy wkroczyli do Kcyni, jak zachowywali się przedstawiciele niemieckiego ziemiaństwa, a także o tym, co zrobili Kcyniacy na wieść o wybuchu wojny. Opowieści towarzyszyły fragmenty zapisków, dzienników, a także relacji spisanych po latach. Po to, by „opisać wojnę”.
Z Rynku udaliśmy się ulicą Strażacką tam, gdzie dokonywano masowych rozstrzelań – na miejsce zwane „piaśnickim wzgórzem”, gdzie biegnie droga do Żurawi. W miejscu, gdzie znajduje się pomnik upamiętniający obywateli kcyńskich, którzy tutaj stracili życie zacytowałam relacje bezpośrednich świadków tych tragicznych wydarzeń.
Nasz ogromny smutek wzbudził stan, w jakim zastaliśmy otoczenie miejsca pamięci – wokół było pełno śmieci, na kostce brukowej resztki szkła z butelki, a tylna ściana pomnika oszpecona grafitti. Czy Ci którzy tam piją, jedzą, tłuką butelki po piwie, dewastują, szpecą napisami – naprawdę nie wiedzą, co to za miejsce??
Porozmawiajcie z tymi, których krewni tam zginęli.
Ofiarom należy się godna pamięć.
To miejsce zbrodni dokonywanej na mieszkańcach tego miasta.
Czy naprawdę musimy mieć monitoring, by powstrzymać ludzi od niszczenia?
Dlaczego szkoły zrezygnowały z chodzenia z uczniami do tego miejsca pamięci właśnie takiego dnia jak DZIŚ, w rocznicę wybuchu II wojny światowej?
W czasie, gdy właśnie wojna nam o sobie przypomina. Te pytania najprawdopodobniej nie przestaną być retoryczne, ale my chcemy działać. W poniedziałek, 7 września o godz. 16:00 spotkamy się przy pomniku, by wspólnie posprzątać teren.
Tekst: Justyna Makarewicz
Fot. powierzone











![Z Katowic do Kapsztadu. Lekarz z katowickiego szpitala operował z wykorzystaniem robota w Afryce [Zdjęcia]](https://www.wkatowicach.eu/assets/pics/aktualnosci/2026-09/stojko_5.jpg)

