Pociąg do Warszawy zaatakowany przez Rosję. PKP Intercity wydało pilny komunikat

warszawawpigulce.pl 33 minut temu

PKP Intercity zabrało głos po nocnym zdarzeniu dotyczącym pociągu jadącego z Kijowa do Warszawy Zachodniej. Przewoźnik potwierdził, iż doszło do niego na terytorium Ukrainy, zanim skład został przejęty przez PKP Intercity. Pociągiem podróżuje 206 osób. Wśród pasażerów nie ma obywateli Polski. Skład dotarł już do przejścia granicznego w Dorohusku, ale ma około 370 minut opóźnienia.

Fot. Warszawa w Pigułce

To najnowsze informacje dotyczące pociągu relacji Kijów–Warszawa, który znalazł się w rejonie nocnych rosyjskich ataków na Ukrainę.

W niedzielę PKP Intercity opublikowało oficjalny komunikat dotyczący sytuacji. Przewoźnik podkreśla przede wszystkim, iż zdarzenie miało miejsce na Ukrainie, zanim pociąg został przekazany polskiemu przewoźnikowi.

PKP Intercity: pociągiem jedzie 206 osób

W składzie znajduje się 206 pasażerów.

PKP Intercity przekazało również istotną informację dotyczącą osób znajdujących się na pokładzie:

wśród pasażerów nie ma obywateli Polski.

„W związku z doniesieniami dotyczącymi pociągu relacji Kijów – Warszawa Zachodnia informujemy, iż zdarzenie miało miejsce na terytorium Ukrainy, przed przejęciem składu przez PKP Intercity” – przekazał przewoźnik.

Pociąg ma ponad sześć godzin opóźnienia

Mimo nocnego zdarzenia podróż jest kontynuowana.

Polski przewoźnik poinformował, iż przejął skład od kolei ukraińskich z opóźnieniem wynoszącym około 370 minut.

To ponad 6 godzin opóźnienia.

Według najnowszego komunikatu pociąg znajduje się już na przejściu granicznym w Dorohusku.

Po zakończeniu odprawy ma ruszyć dalej w kierunku Warszawy.

Pociąg Kijów–Warszawa znalazł się w rejonie rosyjskiego ataku

Wcześniej ukraińskie koleje państwowe, cytowane przez Ukrinform, informowały o uderzeniu rosyjskiego drona w lokomotywę pociągu pasażerskiego relacji Kijów–Warszawa.

Zdarzenie miało nastąpić w obwodzie żytomierskim, a więc na terytorium Ukrainy.

To istotne, ponieważ w niedzielę nad ranem trwał kolejny rosyjski atak powietrzny na Ukrainę. Zagrożenie było na tyle poważne, iż działania podjęto również po polskiej stronie granicy.

Niespokojna noc przy polskiej granicy

Jak informowaliśmy wcześniej, skutki rosyjskiego ataku były widoczne także bardzo blisko Polski.

Według informacji przekazanych PAP przez Nadbużański Oddział Straży Granicznej około 800 metrów od przejścia Dorohusk–Jagodzin dron uderzył w ciężarówkę. Pojazd został zniszczony.

Zdarzenie miało miejsce po stronie ukraińskiej.

W związku z rosyjskim atakiem czasowo wstrzymano również odprawy na polsko-ukraińskich przejściach granicznych.

W Polsce uruchomiono syreny

W niedzielę po godz. 4 mieszkańcy województw lubelskiego i podkarpackiego otrzymali alert Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.

W części województwa lubelskiego uruchomiono również syreny alarmowe.

Do działania skierowano polskie lotnictwo wojskowe, a naziemne systemy obrony powietrznej i rozpoznania radiolokacyjnego postawiono w stan gotowości.

Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało później, iż działania lotnictwa zostały zakończone.

Nie stwierdzono naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.

Skład jedzie dalej do Warszawy

Najnowszy komunikat PKP Intercity przynosi najważniejszą informację dla pasażerów: pociąg nie zakończył podróży.

Po przejęciu przez polskiego przewoźnika skład dotarł do Dorohuska. Po zakończeniu procedur granicznych ma kontynuować podróż w kierunku Warszawy Zachodniej.

Opóźnienie wynosi w tej chwili około 370 minut, czyli ponad sześć godzin.

Na pokładzie znajduje się 206 osób i – według PKP Intercity – żadna z nich nie jest obywatelem Polski.

To także pierwsze oficjalne stanowisko polskiego przewoźnika po doniesieniach o nocnym zdarzeniu dotyczącym składu jadącego ze stolicy Ukrainy do Warszawy.

Idź do oryginalnego materiału