W nocy z 12 na 13 września 2026 roku rosyjskie bezzałogowce uderzeniowe po raz kolejny zaatakowały zachodnią Ukrainę, tym razem docierając wyjątkowo blisko granicy z Polską. W rejonie międzynarodowego przejścia Jahodyn–Dorohusk (ukr. Ягодин) w obwodzie wołyńskim trafiona została stacja benzynowa i zaparkowane obok ciężarówki. Dron trafił także lokomotywę pociągu pasażerskiego Kijów–Warszawa. Sam punkt kontrolny nie został bezpośrednio uszkodzony — potwierdziła ukraińska Straż Graniczna. Ofiar wśród ludzi w tych incydentach nie zgłoszono.
Według relacji ukraińskich mediów i służb dron (wstępnie określany jako Geran-2 / Shahed) uderzył w stację paliw położoną około kilometra od punktu granicznego Jahodyn. W wyniku upadku odłamków zapaliły się budynki stacji oraz kilka ciężarówek stojących obok. W sieci gwałtownie pojawiły się nagrania wielkiego pożaru, kłębów dymu i płonących tirów.
Rzecznik Państwowej Służby Granicznej Ukrainy Andrij Demczenko oświadczył Interfaxowi-Ukraina, iż bezpośrednich trafień w sam punkt Jahodyn nie było. Operacje graniczne tymczasowo wstrzymano ze względów bezpieczeństwa podczas alarmu powietrznego; ludzie schronili się w ukryciach. Do godziny 10 rano przejście pracowało już w trybie standardowym. Potwierdziła to rzeczniczka wołyńskiej komory celnej Wałentyna Czernysz oraz rzeczniczka wołyńskiego oddziału straży granicznej.
Polska strona dodała własny szczegół. Rzecznik Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej Dariusz Sinecki poinformował, iż bezzałogowiec trafił w ciężarówkę około 800 metrów od przejścia Jahodyn–Dorohusk i zniszczył pojazd. Nikt po polskiej stronie nie ucierpiał. Przejście Dorohusk było w nocy zamknięte, później je otwarto.
Równolegle dron uderzył w infrastrukturę kolejową przy stacji Jahodyn, gdzie odprawiane są pociągi do Polski. Zastępca dyrektora Ukrzaliznyci ds. przewozów pasażerskich Ołeksandr Szewczenko potwierdził, iż Shahed trafił w lokomotywę pociągu Kijów–Warszawa znajdującego się wówczas około 2 km od granicy. Nikt nie zginął ani nie został ranny. Grupa monitoringowa kolei zdążyła wcześniej ostrzec załogę i pasażerów. Na krążących nagraniach widać tłum ludzi na peronie i ewakuację.
Źródło BBC w Ukrzaliznyci podkreśliło, iż ewakuację przeprowadzono w porę. Stacja Jahodyn obsługuje połączenia międzynarodowe — to jeden z kluczowych węzłów kolejowych na zachodniej granicy Ukrainy.
Ukraiński minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha natychmiast skomentował incydent na platformie X. Napisał, iż barbarzyńskie uderzenia w pobliżu ukraińsko-polskiego przejścia w Jahodynie to nie tylko kontynuacja ataków na granice Ukrainy, ale „terror Pútina, który puka bezpośrednio do drzwi UE i NATO”. Wezwał partnerów do natychmiastowego działania i pełnego wykorzystania sankcji: całkowitego embarga handlowego, zakazu wjazdu i sankcji wobec rosyjskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego.
Polskie Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poderwało myśliwce w charakterze prewencyjnym. W województwach lubelskim i podkarpackim uruchomiono syreny i alerty RCB w związku z atakiem powietrznym na Ukrainie. Wojsko podkreślało, iż działania służą ochronie polskiej przestrzeni powietrznej. Dron nie wleciał na terytorium Polski.
Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej ogłosiło, iż w nocy na 13 września siły zbrojne RF zadały grupowe uderzenia w ukraińskie centra logistyczne, przez które dostarczano i rozdzielano ładunki wojskowe. W komunikacie wymieniono „obiekty infrastruktury kolejowej w zachodnich regionach Ukrainy, zapewniające przewóz ładunków wojskowych z państw Europy”. Rosja nie odniosła się wprost do stacji paliw ani konkretnego pociągu pasażerskiego.
Incydent w Jahodynie nie był izolowany. Dzień wcześniej, 12 września, rosyjskie Shahedy atakowały Wołyń przez ponad cztery godziny. W gminie Kowelska rannych zostało pięć osób. Odłamki trafiły pociąg pasażerski w Łucku; pasażerów ewakuowano wcześniej, ofiar nie było. Atakowano też infrastrukturę kolejową w Kowlu i Fastowie (obwód kijowski). Prezydent Zełenski informował, iż tego dnia Rosja wystrzeliła niemal 500 dronów uderzeniowych.
13 września rano odnotowano również uderzenia w Stryju na Lwowszczyźnie (budynek wielorodzinny, obiekty przy dworcu), w obwodzie chmielnickim i iwanofrankiwskim. W Odessie były ofiary i zniszczenia — to osobny wątek tej samej nocy.
Wołyń, położony daleko od linii frontu, rzadziej bywał celem tak intensywnych nalotów. Ataki na infrastrukturę kolejową i drogową przy granicy z Polską wpisują się w szerszą rosyjską kampanię przeciwko ukraińskiej logistyce — zarówno cywilnej, jak i tej, którą Kijów i sojusznicy wykorzystują do dostaw. Przejście Jahodyn–Dorohusk to jeden z najważniejszych korytarzy drogowych i kolejowych między Ukrainą a Unią Europejską.
Politolog Iwan Katchanovski, pochodzący z Wołynia, zwrócił uwagę, iż to pierwszy taki przypadek trafienia stacji paliw i ciężarówek bezpośrednio przy tym przejściu oraz pociągów tak blisko polskiej granicy. W jego poście pojawiły się nagrania pożaru i skutków uderzenia.
Uderzenie w infrastrukturę tuż przy granicy NATO i UE ma wymiar nie tylko wojskowy, ale i polityczny. choćby jeżeli sam punkt kontrolny nie został zniszczony, pożar stacji paliw, zniszczone ciężarówki i trafiony pociąg międzynarodowy pokazują, jak blisko zachodniej granicy Ukrainy sięgają w tej chwili rosyjskie drony. Polska reaguje poderwaniem lotnictwa i alarmami — to już rutyna przy większych nalotach na zachodnią Ukrainę, ale za każdym razem podnosi napięcie.
Russian drones for the first time hit gas station & trucks in Yahodyn border crossing with Poland in my native Volyn Region in Western Ukraine. Trains near Polish border were also hit by Russian drones. There are many Russian drone strikes in other Western Ukraine regions. pic.twitter.com/YmDDNQOyr9
— Ivan Katchanovski (@I_Katchanovski) September 13, 2026














