Kolejnym punktem na naszej mapie jest miejsce, które większość z nas traktuje dziś czysto zadaniowo. Wpadamy na peron w ostatniej chwili, zerkamy nerwowo na zegarek, sprawdzamy na tablicy ewentualne opóźnienie pociągu do Poznania i ruszamy w drogę. Jednak zabytkowy dworzec to nie tylko kolejny przystanek przesiadkowy. Jego historia jest o wiele głębsza i znacząca dla naszego miasta. Bez niego Luboń mógłby na zawsze pozostać cichą, zapomnianą rolniczą osadą.
Wszystko zaczęło się w połowie XIX wieku, gdy przez Wielkopolskę postanowiono poprowadzić strategiczną linię kolejową łączącą Poznań z Wrocławiem. Aby tory mogły w ogóle powstać, pruskie władze musiały w 1856 roku wykupić pas ziemi od hrabiego Augusta Cieszkowskiego – wybitnego filozofa, ekonomisty i właściciela żabikowskiego majątku. Nowy środek transportu miał nie tylko ułatwić przewóz towarów, ale przede wszystkim zapewnić militarne, szybkie połączenie z budowaną właśnie potężną Twierdzą Poznań. Co ciekawe, stacja ta przez pierwsze pół wieku swojej historii wcale nie nazywała się „Luboń”. Przez pięćdziesiąt lat pasażerowie wysiadali tu na stacji „Żabikowo”. Wszystko zmieniło się diametralnie w 1904 roku, gdy w okolicy zaczęły wyrastać gigantyczne fabryki chemiczne i drożdżowe. Pruskie władze uznały wówczas, iż tak istotny interes gospodarczy wymaga, aby stacja nosiła nazwę rodzącego się przemysłowego imperium i administracyjnie przemianowano ją na „Luban” (dzisiejszy Luboń). To, co najbardziej wyróżnia luboński dworzec, to jego surowy, urzędowy pruski styl.
Główny budynek wzniesiono z niezwykle trwałej, mocno wypalanej czerwonej cegły, dbając o idealną symetrię i odporność na potężne drgania wywoływane przez przejeżdżające pociągi. Prawdziwą perełką architektoniczną jest jednak stojący tuż obok dawny magazyn spedycji kolejowej. Warto podejść do niego bliżej i przyjrzeć się jego konstrukcji – to rzadki w tej okolicy, doskonale zachowany przykład tzw. pruskiego muru, czyli charakterystycznego drewnianego szkieletu wypełnionego czerwoną cegłą. Podobnie jak w przypadku zakładów ziemniaczanych, historia dworca splata się z wojennym dramatem mieszkańców Lubonia. Podczas II wojny światowej stacja stała się strategicznym punktem przeładunkowym dla hitlerowskich Niemiec. To właśnie tutaj, na lubońskie perony, wtaczały się pociągi towarowe z przymusowymi robotnikami z całej Europy. Stąd także pędzono więźniów w kierunku pobliskiego obozu karno-śledczego w Żabikowie. Grube, dworcowe mury pamiętają również styczeń 1945 roku, kiedy podczas krwawych walk o wyzwolenie miasta podziemia stacji służyły za schron przed radzieckim ostrzałem artyleryjskim. Dziś zabytkowy dworzec idealnie łączy tradycję z nowoczesnością.
Obiekt przeszedł gruntowną modernizację, ale zamiast służyć wyłącznie podróżnym, zyskał drugą, niezwykle istotną funkcję. Odnowiony parter wciąż wita pasażerów jako nowoczesna poczekalnia, a do 31 grudnia 2025 roku był także oficjalną siedzibą Straży Miejskiej w Luboniu.
W kolejnym wydaniu gazety lubońskiej przyjrzymy się budynkowi dawnej szkoły elementarnej, jego
historii, architekturze, oraz odkryjemy co wyróżniało go na tle innych wielkopolskich szkół.
Nina Hoffmann
Zastosowanie muru pruskiego na dworcu fot. Nina Hoffmann
Budynek dworca z widoczną nazwą przystanku fot. Nina Hoffmann
Budynek dworca od boku fot. Nina Hoffmann











