Ukraina trzeszczy w szwach – Owen Matthews dowodzi w The Telegraph

goniec.net 58 minut temu

„Unrealistic optimism isn’t helping Ukraine” („Nierealistyczny optymizm nie pomaga Ukrainie”) takl zatytułowany jest artykuł Owena Mathewsa z The Telegraph z 30 sierpnia 2026 r. Artykuł wychodzi od dwóch wypowiedzi ukraińskich urzędników i buduje tezę, iż oficjalny obraz sytuacji jest zbyt optymistyczny, a straty i presja na froncie są większe, niż przyznaje Kijów.

Matthews cytuje byłego ministra obrony Mychajła Fedorowa (niedawno odwołanego), który w rozmowie z Reutersem stwierdził, iż Ukraina „stopniowo, powoli przegrywa wojnę”. To nie jest, podkreśla autor, przekaz rosyjskiej propagandy, tylko ocena człowieka, który do niedawna zasiadał w rządzie.

Kilka dni później generał Kyryło Budanow — szef kancelarii prezydenta, wcześniej szef wywiadu wojskowego — powiedział, iż „nie będzie cudu”, Rosja wciąż dysponuje „znaczącymi rezerwami”, a Ukraina musi mobilizować co najmniej 30 tys. ludzi miesięcznie. To, zdaniem Matthewsa, „minimalna liczba potrzebna do utrzymania tego, co mamy”. Z takiej skali uzupełnień wynika — konkluduje dziennikarz — iż straty na froncie są wyraźnie wyższe od oficjalnie ogłaszanych.

Po wypowiedzi Fedorowa Rosja — według artykułu — przeszła na inną taktykę: zamiast pojedynczych salw dronów i rakiet — ciągłe, choćby 60-godzinne fale bombardowań. W jeden dzień w Kijowie ogłaszano 19 alarmów lotniczych. To wyczerpuje obronę przeciwlotniczą i zapasy pocisków.

Matthews opisuje konkretne skutki:

  • uderzenie w magazyn amunicji w Buczy zabiło co najmniej 38 cywilów, w tym większość pensjonariuszy domu starców;
  • ataki na magazyny żywności, hipermarkety, terminale pocztowe i inne obiekty logistyczne wokół stolicy;
  • ukraiński żołnierz i aktywista Serhij Sumlenny mówi, iż celem jest uczynienie z Kijowa „martwego miasta”.

Ukraińskie dalekosiężne uderzenia (m.in. zniszczenie ok. 20 proc. magazynów rosyjskiego Wildberries, odpowiednika Amazona) są, zdaniem autora, przykrywane przez znacznie większą skalę rosyjskich odwetów. Minister polityki rolnej Taras Wysocki miał stwierdzić, iż rosyjskie kontrataki zlikwidowały ok. 90 proc. nowoczesnej infrastruktury magazynowej Ukrainy. Wcześniejsze uderzenia w porty (Odesa i inne) mocno ograniczyły eksport zboża.

Strategia „czynienia miast nienadającymi się do życia” — pisze Matthews — przynosi pierwsze trwałe efekty. W sierpniu rosyjskie rakiety balistyczne zniszczyły główną elektrownię zasilającą Chersoń. Władze ostrzegły, iż duże części miasta mogą wymagać ewakuacji, bo zimą nie będzie czym ogrzewać.

Charków i Zaporoże, leżące kilka kilometrów od linii frontu, są pod ciągłym ogniem: bomby lotnicze, Shahedy, FPV, drony na światłowodach, „Wampiry”, Grad, amunicja kasetowa, artyleria i grupy sabotażowe.

Ukraina od czerwca zadaje Rosji realne, choć nie decydujące, szkody gospodarcze tanimi dronami i pociskami Flamingo. Pojawić ma się też niedługo ukraiński pocisk balistyczny. Brytyjski premier Andy Burnham przekazał Zełenskiemu plany do lokalnej produkcji pocisków Storm Shadow. Jednocześnie — powołując się na raporty NATO — Matthews twierdzi, iż rosyjskie zdolności ofensywne rosną szybciej:

  • ulepszone Gerany (wersja Shaheda) z silnikami odrzutowymi: zasięg ok. 1000 km, trzykrotnie większa prędkość;
  • tanie pociski Dan-T — podobna głowica i zasięg jak Storm Shadow, ale koszt ok. 1/6, planowana produkcja 10 tys. sztuk w następnym roku;
  • pociski manewrujące Banderol, które od końca lipca utrudniają żeglugę przy wybrzeżu Morza Czarnego i uderzenia w Odesę;
  • rakiety balistyczne z Korei Północnej;
  • system zagłuszania Starlinka (Wołna Kupoł Garant), który może zakłócać ukraińskie dowodzenie na froncie.

Fedorow mówi o „punkcie zwrotnym”, który zdecyduje o dalszej trajektorii, i o „oknie kilku miesięcy” na najważniejsze decyzje. Sam jednak wyjechał do Włoch jako doradca tamtejszego ministra obrony. Premier Polski Donald Tusk ocenia, iż „najbliższe sześć miesięcy będzie decydujące” i Ukraina potrzebuje większego wsparcia powietrznego.

Zełenski zabiegał o pociski do Patriotów — z częściowym skutkiem. Budanow jednak wprost odcina się od narracji o przełomie. Na froncie Rosjanie mieli wchodzić na przedmieścia Słowiańska, jednego z dwóch pozostałych „miast-twierdz” Donbasu w rękach ukraińskich. Putin utrzymuje retorykę ofensywną . Kreml ogłosił, iż rozmowy pokojowe są „na długiej pauzie”. Celem — według autora — jest zniszczenie energetyki, transportu i logistyki Ukrainy tej zimy, żeby złamać opór.

Główna linia artykułu: ukraińskie i zachodnie opowieści o „odwracaniu losów wojny” dzięki dalekim uderzeniom w Rosję są nierealistycznym optymizmem, który nie pomaga. Rzeczywistość to wojna na wyczerpanie, rosnąca przewaga rosyjskiego potencjału ofensywnego, kryzys kadrowy (30 tys. mobilizacji miesięcznie tylko po to, by utrzymać stan) oraz zbliżająca się zima, w której Kreml chce zadać cios infrastrukturze. Wyzwanie dla Ukrainy i sojuszników to zebrać wystarczająco dużo zasobów, pocisków przechwytujących i środków odwetu, żeby ten sztorm przetrwać.

Idź do oryginalnego materiału